poniedziałek, 21 stycznia 2013

***

W tym momencie do pokoju wszedł mężczyzna, który jeszcze 10 minut temu znajdował się w moim śnie. Na żywo był znacznie przystojniejszy.
- Jak tam nasza księżniczka? – Do głowy przyszła mi myśl, że może ma on na imię Michael. Postanowiłam spróbować swojego szczęścia i znowu się odezwałam.
- Michael. – Zrobił tak samo zdziwioną minę jak Scott, który chwilę potem zabrał głos.
- Moje imię też zgadła. Dziwne, prawda?- Zapytał baczniej mi się przyglądając. Nagle zdałam sobie sprawę, że znajduje się w zupełnie innym miejscu.
- Gdzie ja jestem? – Chłopaki wymienili tylko między sobą spojrzenia i zaraz potem Michael zabrał się za tłumaczenie mi co się stało.
- Wczoraj ktoś cię napadł. – Zaczął. Patrzył na moją reakcje, a gdy nie zdawałam się przejmować tym co powiedział, kontynuował dalej.
- Zauważyłem to i podbiegłem, żeby ci pomóc, ale sprawca uciekł, a ty zemdlałaś. No i wtedy zabrałem cię tutaj. – Skończył, a ja byłam strasznie roztrzęsiona choć starałam nie dawać tego po sobie poznać.
- Jak długo byłam nieprzytomna?- Tym razem odezwał się Scott.
-Dokładnie 12 godzin. Michael cały czas przy tobie siedział. Tylko przed chwilą wyszedł się położyć, bo obiecałem, że będę przy tobie siedział. No ale chyba usłyszał twój głos i od razu przyszedł.- O jakie to słodkie pomyślałam…ale po chwili dotarło do mnie, że wypadało by podziękować.
- Dziękuje. Nie wiem co by się ze mną stało gdyby nie ty. Jak mam ci się odwdzięczyć? – I w tym momencie zobaczyłam to na co było watro czekać 16 lat – jego uśmiech. Był tak powalający, że aż oniemiałam.


poniedziałek, 14 stycznia 2013

Początek



Obudziłam się w samym środku nocy. Popatrzyłam na zegarek. Było pięć minut po północy. Mimo, że chciało mi się cholernie spać nie mogłam zasnąć. Przed oczami pojawiła mi się jakaś postać. Nigdy nie widziałam jej na żywo, ale w głębi serca czułam, że jest mi bardzo bliska. Kidy w końcu udało mi się zasnąć do moich snów znów wtargnęła ta sama twarz. Była bardzo męska i miała nieregularne rysy twarzy. Jego oczy błyszczały niczym małe diamenciki na słońcu i wydawały się być w kolorze złocistego miodu. Jego nos był całkowicie prosty dzięki czemu wyglądał bardzo męsko. Jego usta były pełne i duże...ale nie za duże. Wydawały się być wprost idealne. Były w kolorze jasnego różu co sprawiało, że wyglądał dużo doroślej. Moją uwagę przykuły jego włosy, były średniej wielkości w kolorze dębowego brązu ze złocistymi refleksami. Nagle coś wyrwało mnie ze snu. Czułam jakbym była zupełnie w innym miejscu. Poczułam przypływ zimnego powietrza. Rozglądnęłam się wokoło i zauważyłam, że znajduje się w zupełnie innym pokoju niż mój własny. Do pokoju wszedł jakiś chłopak. Mimo, że z całej siły starałam sobie przypomnieć kto to mój umysł starał się wyprzeć całą wiedze na ten temat. Skutecznie. W głowie miałam kompletną pustkę, a jedyne co w niej wirowało to imię chłopaka.
- Scott. – Powiedziałam, a chłopak dalej stał w tej samej pozycji. Zmienił się tylko wyraz jego twarzy. Wydawał się być mocno zaskoczony tym co do niego powiedziałam. Krępujące milczenie przeszył jego słodki głos.
- Pamiętasz mnie? – Zapytał a w jego głosie wyczulam nutkę powątpiewania i zdumienia. Nie byłam w stanie wypowiedzieć chociaż słowa więc tylko pokiwałam przecząco głową.
- Więc skąd znasz moje imię?!- Zapytał jeszcze bardziej zdumiony.
- Nie wiem. Gdy cie zobaczyłam to było jedyne słowo jakie przyszło mi na myśl. – Zrobił tylko wielkie oczy, a potem wyszczerzył się do mnie.

niedziela, 13 stycznia 2013

Hej

Z racji tego, że wszyscy dookoła marudzą, że mam pisać opowiadanie założyłam właśnie ten blog. Opowiadania będę zamieszczać średnio co 2 dni. To co będzie w nich zamieszczone to tylko i wyłącznie wytwór mojej fantazji. Mam nadzieję, że się wam spodoba. :*