W tym
momencie do pokoju wszedł mężczyzna, który jeszcze 10 minut temu znajdował się
w moim śnie. Na żywo był znacznie przystojniejszy.
- Jak tam nasza księżniczka? – Do głowy przyszła mi myśl, że może ma on na imię Michael. Postanowiłam spróbować swojego szczęścia i znowu się odezwałam.
- Michael. – Zrobił tak samo zdziwioną minę jak Scott, który chwilę potem zabrał głos.
- Moje imię też zgadła. Dziwne, prawda?- Zapytał baczniej mi się przyglądając. Nagle zdałam sobie sprawę, że znajduje się w zupełnie innym miejscu.
- Gdzie ja jestem? – Chłopaki wymienili tylko między sobą spojrzenia i zaraz potem Michael zabrał się za tłumaczenie mi co się stało.
- Wczoraj ktoś cię napadł. – Zaczął. Patrzył na moją reakcje, a gdy nie zdawałam się przejmować tym co powiedział, kontynuował dalej.
- Zauważyłem to i podbiegłem, żeby ci pomóc, ale sprawca uciekł, a ty zemdlałaś. No i wtedy zabrałem cię tutaj. – Skończył, a ja byłam strasznie roztrzęsiona choć starałam nie dawać tego po sobie poznać.
- Jak długo byłam nieprzytomna?- Tym razem odezwał się Scott.
-Dokładnie 12 godzin. Michael cały czas przy tobie siedział. Tylko przed chwilą wyszedł się położyć, bo obiecałem, że będę przy tobie siedział. No ale chyba usłyszał twój głos i od razu przyszedł.- O jakie to słodkie pomyślałam…ale po chwili dotarło do mnie, że wypadało by podziękować.
- Dziękuje. Nie wiem co by się ze mną stało gdyby nie ty. Jak mam ci się odwdzięczyć? – I w tym momencie zobaczyłam to na co było watro czekać 16 lat – jego uśmiech. Był tak powalający, że aż oniemiałam.
- Jak tam nasza księżniczka? – Do głowy przyszła mi myśl, że może ma on na imię Michael. Postanowiłam spróbować swojego szczęścia i znowu się odezwałam.
- Michael. – Zrobił tak samo zdziwioną minę jak Scott, który chwilę potem zabrał głos.
- Moje imię też zgadła. Dziwne, prawda?- Zapytał baczniej mi się przyglądając. Nagle zdałam sobie sprawę, że znajduje się w zupełnie innym miejscu.
- Gdzie ja jestem? – Chłopaki wymienili tylko między sobą spojrzenia i zaraz potem Michael zabrał się za tłumaczenie mi co się stało.
- Wczoraj ktoś cię napadł. – Zaczął. Patrzył na moją reakcje, a gdy nie zdawałam się przejmować tym co powiedział, kontynuował dalej.
- Zauważyłem to i podbiegłem, żeby ci pomóc, ale sprawca uciekł, a ty zemdlałaś. No i wtedy zabrałem cię tutaj. – Skończył, a ja byłam strasznie roztrzęsiona choć starałam nie dawać tego po sobie poznać.
- Jak długo byłam nieprzytomna?- Tym razem odezwał się Scott.
-Dokładnie 12 godzin. Michael cały czas przy tobie siedział. Tylko przed chwilą wyszedł się położyć, bo obiecałem, że będę przy tobie siedział. No ale chyba usłyszał twój głos i od razu przyszedł.- O jakie to słodkie pomyślałam…ale po chwili dotarło do mnie, że wypadało by podziękować.
- Dziękuje. Nie wiem co by się ze mną stało gdyby nie ty. Jak mam ci się odwdzięczyć? – I w tym momencie zobaczyłam to na co było watro czekać 16 lat – jego uśmiech. Był tak powalający, że aż oniemiałam.